Blog książkowy.
Blog książkowy, lecz nie tylko, mam nadzieję. Każdy potrzebuje swojego miejsca, jednego dnia to miejsce może być takie, drugiego całkiem inne, może być wszędzie i nigdzie, a żeby je znaleźć wystarczy usiąść do komputera. Six feet under Wonderland. Kraina Czarów to nie jest, a ja nie jestem Alicją, ale mam nadzieję, że pozwali mi na moment oderwać się od rzeczywistości... Na moment, na chwilę, nie dłużej niż godzinę.
Gdy przychodzi sesja człowiek znajduje sobie co najmniej dziesięć zajęć ciekawszych od nauki. W moim przypadku jest to jakieś sto dziesięć, z czego jedno z nich to ucieczka do Kanady, obok sprzątania, odmalowania pokoju, przystrzyżenia psa i przeczytaniu książek z półki odłożone na później, albo inaczej, później, bo kupiłam sześć innych i nie mogę zdecydować od której zacząć. Tak to właśnie czasem wygląda...
Sesja się jednak skończyła, całe szczęście, już w czerwcu. Wakacje przyszył szybciej, bo właśnie teraz siedzę z laptopem na kolanach, a moja lewa noga ma swoje własne ubranko - ortezę. Podobno jestem na nią skazana na dwa tygodnie, jak nie więcej. Napisałam więc listę książek do przeczytania zanim kupię jakiekolwiek nowe. Złamałam to postanowienie w zeszłym tygodniu, więc dodałam do niej nowe sztuki. Przez mój książkowy kryzys umknęło mi kilka miesięcy, więc mam sporo do nadrobienia. Obecnie w rękach mam Bez winy Mii Sheridan. Oby to co mówią o drugich częściach nie miało nic wspólnego z prawdą!

0 Comments:
Prześlij komentarz